Showing posts with label zycie * life. Show all posts
Showing posts with label zycie * life. Show all posts

Wednesday, 26 August 2009

Hey
I appologise for my long absence. We have been working very hard on our garden trying to get it finished before the end of summer..and I went to visit my family in Poland..and was job hunting..busy busy summery months!!!
Unfortunately not much of crafty- inspiring busy-huh*
c
Witajcie
Wybaczcie moja dluuga nieobecnosc. Duzo czasu spedzilismy pracujac nad naszym ogrodem, ja rowniez wybralam sie w odwiedziny do Polski...i bylam pochlonieta poszukiwaniem pracy... bardzo napiete letnie miesiace!!!
Niestety niewiele z tego czasu spedzilam na robotkowych pracach i natchnieniach-heh*
c

b
just leave you with this...Polish cut-outs, it's a traditional thing, but I find some colours and shape combinations inspiring :)

Thursday, 25 June 2009

taking care of ourselves

I love living healthy, eating fresh and nutritious food,,, just generally taking care of my body. I believe that health is something difinatelly worth investing in for the future well being... my wellbeing and wellbeing of my children...(maybe at some point). There is nothing that frustrate me more than going to the supermarket and trying to chose a vegetable or a fruit that seems semi fresh or not rock hard! Do you find that too? That's why I am having a go at some growing this year so that next year I can really put my efforts into it! It is worth it. Organic vegetables and fruit have far more vitamins than artificially ripen(you know not artificially but injected with chemicals to help them ripe) ones that I can buy in a supermarket. Shame that organic stuff is so expensive! Anyway I already spent quite a sum of money on my vegetable garden and green house, so I am really counting on them! Hehe!
c
Uwilebiam zyc zdrowo, jesc swierze, pelne witamin jedzenie,,, generalnie dbac o siebie. Wierze, ze zdrowie jest zdecydowanie czyms w co warto jest zainwestowac na przyszlosc...na moje zdrowe samopoczucie...i moich dzieci (moze kiedys). Co najbardziej denerwuje mnie ostatnimi czasy to to, wybor warzyw i owocow jaki mam w hipermarkecie! Wszystko jest albo nieswieze, albo niedojrzale (przynajmniej tu w anglii!!). Zreszta dlatego postnowilam, ze bedzie warto samemu wychodowac pare warzyw i troche owocow. Warzywa i owoce chodowane ekologicznie maja o wiele wiecej witamin i mineralow niz te ktore byly sztucznie dojrzewane (tzn. nie tyle sztucznie co pompowane chemikaliami, ktore umozliwiaja dojrzewanie po zbiorach). Szkoda tylko, ze zywnosc produkowana ekologicznie (organic) jest taka droga. W kazdym badz razie, ja juz wykosztowalam sie troche na moje ogrodki i na szklarnie, wiec trzymam za nie kciuki, hehe.
c
But it's not all about only taking care of my body on the inside, the outside is important too! Shower gels, shampoos, body butters, hair sprays etc. they all contain man made horrible chemicals that damage our skin! I always loved body lotions, hand creams but was very disappointed when I found out that mineral oil or Parafinnum liquidum (which is in ingredient list of most moisturizers) coats my skin make it appear soft and healthy, while drying out the natural oils that moisturize my skin. In effect I'd have to use it more and more often as my skin loses abilities to moisturize itself...if that makes sense. Other most common chemicals: Parabens (methylparaben, ethylparaben...and anything with "paraben" ending...cause skin irritation, allergies and may disrupt our hormones. Parfum-linked to asthma, mood changes, depression, memory lapses. Sodium lauryl sulphate (found in almost every shampoo) can promote formation of cancer-causing substances.
and many more. Crazy!
c
Ale nie chodzi tylko o dbanie o siebie wewnatrz ale rowniez z zewnatrz. Zele pod prysznic, szampony, kremy do ciala, lakiery do wlosow...itd..wszystko to zawiera chemikalia, ktore niszcza skóre. Ja zawsze uwielbialam, balsamy do ciala i kremy do rak, dlatego bardzo sie zawiodlam kiedy dowiedzialam sie, ze Mineral Oil, lub Parafinnum Liquidum (ktore sa skladnikami w wiekszosci balsamow i kremow) pokrywaja skóre, zeby wydawala sie nawilzona i gladka ale niszcza naturalne oleje nawilzajace, ktore znajduja sie w skorze (czyli jakby wysuszaja skore). Efekt jest taki, ze regularnie musialabym uzywac kremow i balsamow, zeby poprawic wyglad skory. Inne bardziej znane chemikalia: Parabens (methylparaben, ethylparaben...wszystko co konczy sie na "paraben" podraznia skore, powoduje rozne alergie oraz moze doprowadzic do zaburzen hormonalnych. Parfum: powiazania z astma, zaburzeniami lub zmiennoscia nastrojów, depresja, zaburzeniami lub zanikami pamieci. Sodiu Lauryl Sulphate (w niemal kazdym szamponie do wlosow) moze doprowadzic do produkcji substancii powodujacej raka.
oraz wiele innych.
c
It is absolutely shocking to me that few years ago I didn't have a slightest idea how many chemicals was daily put into my body.
c
Straszne jest to, ze przed paroma laty nie zdawalam sobie sprawy z tego na ile chemikali dziennie poddawalam swoje cialo.
c
But I found series of Naked products that offer 97% natural ingredients in their products! I just love to use that stuff. It's a UK supplier and they sell their products online or via Boots. I had a nice surprise when I made my first online order ( I usually buy their products in Boots) when I opened my package everything was so nicely wrapped. It's great when people put a little effort into what they sell to you, don't you think?!

c
Ale znalazlam ta serie kosmetykow, Naked, ktore sa produkowane w 97% z naturalnych skladnikow! Uwielbiam ich produkty. Niestety jest to tylko brytyjska firma, (poki co:)), ale niedawno zlozylam zamowienie do ich internetowego sklepu (bo zazwyczaj kupuje ich produkty w sklepie kosmetycznym). Po otworzeniu przesylki czekala na mnie mila niesodzianka, bo wszytskie produkty byly piekniutko osobno zapakowane! Fajnie kiedy ludzie wkladaja troche starannosci w to co Ci sprzedaja, no nie?!

Wednesday, 10 June 2009

time goes fast!

As you probably experience, time just goes past so quickly!!!
c
It seems that I only got married... and tomorrow we will celebrate our 3rd Wedding Anniversary!!!
c
This is incredible, it seems like we known each other for ever, but still few months back I had to count several times, what year we are in and when we go married to figure out that actually it has been three most amazing years!
c
We were planning to go camping for few days, since the weather here in UK has been great for the past month, but it turns out it will pretty much rain for the next week and it will be cold, so there is just not much point. (I can see more cinema trips comming up...maybe I should start writting reviews..hehe). Crazy weather. I must admit I started to like English hot weather in May, that's the only thing that UK is missing! Nice'y nice hottness...
c
Just not to leave the post without pictures this was one of my wedding bouquets (we had a wedding in Poland and England= two wedding bouquets; this one was from our Polish wedding).
c

Thursday, 4 June 2009

cinema

I really enjoy going to cinema I find it so relaxing and when I'm stressed or have a lot on it really helps me to take my mind of everything for at least those couple of hours. I was aware that I go to cinema very often, (at leats much more often than I used to 4 years ago) so this year I thought I would count how many times I'd go in 12 months (hence the cinema trips- thingy on the side bar). We are half way throught the year so in the first six months I went to cinema 20 times... Hmmmm... I find that the information doesn't really do much for me but my curiosity is potentailly lightly satified plus I feel that if I happen to come across a survey about entertainment or someone asks me about it I would be able to give pretty procise number...
Anyway...
I thought I may share something here. Everytime we (me and my Husband) go to cinema we always take chupa chups with us! We don't tend to eat them any other time...It's not too crazy, right, but when I just thought about it, we' ve been having a chupa chups everytime we went to cinema for the past year...and recently we kind of went up to two chupa chups each cineam trip (you know one is just not enough anymore)...so I guess we ate quite a lot of chupa chups in just one year, hehe. We ocasionally contemplate about buying them in bulk of a 1000 (you can get them on a stand-haha), but I think that would be going much over the top.

c
Bardzo lubie chodzic do kina, jest to dla mnie dobra forma relaksu a szczególnie gdy jestem zestresowana, badz mam wiele rzeczy na glowie, kino pozwala mi sie od wszystkiego oderwac, choc na te dwie godziny. Zdawalam sobie sprawe z tego, ze czesto chodze do kina (a przynajmniej czesciej niz przed czteroma-laty), wiec w tym roku postanowilam, ze policze ile razy chodze do kina w ciagu 12 miesiecy (stad aplikacja "my cinema trips" po prawej stronie). No wiec minelo po roku i w tym czasie bylam w kinie 20 razy... Hmmmm ta informacja nic szczegolnego mi nie daje, ale potencjalnie troszeczke zaspokaja moja ciekawosc. No i oczywisie gdyby mi sie zdarzylo wypelnic kwestionariusz na temat rozrywki, badz gdyby ktos sie mnie zapytal na ten temat to bylabym w stanie im podac dokladna liczbe...
W kazdym badz razie...
Pomyslalam, ze sie tu czyms podziele. Za kazdym razem kiedy idziemy (ja i moj Maz) do kina to zjadamy po chupa chups'ie. Tzn. na codzien ich jakos nie jemy, tylko w kinie... Nie ma w tym bynajmniej nic zwariowanego, ale jak tak sobie pomyslalam, ze od roku podczas kazdego filmu w kinie jemy chupa chupsa (a ostatnio nawet dwa..bo jeden juz nie wystarcza :P). To raczej zjadamy duzo chupa chupsow w ciagu jednego roku, hehehe. Czasami rozkminiamy zakup hurtowy, tylko, ze wtedy musilibysmy kupic 1000 chupa chupsow...nio choc dostalibysmy na nie stojak...hehehe...ale to bylaby juz raczej przesada.
c

c
Enjoy your weekend!!!
c
Milego weekendu!!!

Wednesday, 27 May 2009

I am back!!!

I finally finished all assignments, projects, dissertation and exams and am study free!!!
Nareszcie oddalam wszystkie zaliczenia, projekty, prace i zakonczylam egzaminy, koniec nauki!!!
c
c

c
I've been so busy ever since!!!

I od tego czasu jestem zagoniona!!!

I had some weeding to do in my vegetable beds...

Musialam powyrywac chwasty z jarzynowych ogrodków...
c
c
c

Friday, 15 May 2009


c


c



Wednesday, 22 April 2009

Happy Earth Day!!!

Thursday, 26 March 2009

symbioza


Uwielbiam to co kryje sie pod idea chodowania wlasnych warzyw...moze kiedys kur..mmm...Taka idealna symbioza w srodowisku...Mieszkajac w miescie..gdzie w ogrodach wokol mnie co prawda duzo jest zieleni, ale zieleni pod postacia zywoplotow...drzew odzdielajacych sasiadow..im wyzsze tym lepsze...w dzielnicy w ktorej mieszkam..nikt nie mysli o kwiatach..dlatego tez zadko miewamy baki, pszczoly, motyle...bo srdowisko im bynajmniej nie sprzyja...

Ale jesli chcemy chodowac warzywa, bez niepotrzebnych chemikalii...to potrzebujemy motyli, i biedronek i pszczol i bakow, zeby pozjadaly te okropienstwa ktore buszuja zazwyczaj na lisciach....a zeby zwabic te kochane dobrutkie male pary rak to musimy posadzic kwiaty. Kwiaty nam sa bynajmniej niepotrzebne...bo jakbym nie miala co robic tylko sie kwiatkami zajmowac...Ale musimy posadzic kwiatki zeby przyciagnac male pozyteczne zyjatka (taka reklama-chodzcie do nas bo tylko my mamy kwiatki!!!). Srodowisko dba o siebie w taki sposob..pozniej jesli potrzebujemy kompostu, pieknego zynego, kompostu z mineralami i innymi odzywczymi substancjami to potrzebujemy..robali..okropnych obslizglych robali z-pod-ziemi bleee...naszczescie ich nie trzba zwabiac..bo naturalnie w ziemi sa...ale fajnie ze odzywiajac sie naszymi odpadkami, beda produkowaly zyzna ziemie, ktora znow przyczyni sie to pieknych plonow. Ach symbioza...Tylko nie bardzo wiem jak do tego obrazka wiewiorki spasuja...bo one tylko lataja po naszym ogrodzie i w jesieni zakopuja w nim fistaszki a na wiosne je wszystkie odkopuja...wiec z opowiadan tescia...jak zobacza milusie nowiusie warzywka..rosnace w ziemi..to one rzuca fistaszkami i zaczna warzywka nam wykopywac....symbiozy tu nie widze!!!-oprocz tego ze sa takie kochane wiewiorsie.


I love the idea of growing my own vegetables...and even maybe one day keeping hens...mmm...it's this perfect symbiotic environment. Living in the city...where there is a lot of green in the neighbouring gardens...but "green" in a form of hedges and high trees separating one from another. In my area nobody thinks about growing flowers...so we don't see bees and butterflies very often.

However if we want to grow organic vegetables, then we do need butterflies, ladybirds, bees and bumblebees, so they can eat all the horrible creatures that are unhelpful to us. We need to grow flowers (whether we want them or not) to attract them to our garden (almost like an advert). Similar principle with the compost, beautiful homemade compost. Just I am not quite sure where the squirrels fit in that picture...We get a lot of squirrels and they run round our garden hiding peanuts all autumn...so they can come back in early spring and dig it all out. I heard that they may dig our vegetables out...somehow I fail to see the symbiosis in that..other than that I enjoy loking at them!

Monday, 15 December 2008

choinka!!!

W sobote postanowilismy kupic choinke... W zeszlym roku kupilismy mala choinke w donicy (jakies 1.4 metra wysokosci) co prawda cena byla 2.5 razy wyzsza ale zamiar byl ekologiczny. Tzn. mielismy trzymac choinke przez Swieta w domu, a na Nowy Rok wsadzic ja do ziemi w ogrodzie...niom ale jak to bywa, ze wszyscy cierpimy na najokropniejsza chorobe naszego tysiaclecia- "brak czasu"tak choincia zostala wstawiona do ogrodu, w tej swojej donisi... Z czasem jakos jej sie smutno musialo zrobic bo stracila wszystkie igly (bo to przeciez nie bylo to, ze z ogrzewanego domu wystawilismy ja na mroz z dnia na dzien!!!). No wiec Matt obcial jej wszystkie galezie. I tak nasza choinka powoli zaczela sie odrazdzac...i w sumie teraz ma juz swoje zielone galezie, pomimo tego ze miejsca w ziemi sie nie doczekala... Jedyne co, to to ze niby ma dalej 1.4 metra...ale jakies 18 cm to donica, kolejne 30 to sam pien...no a reszta to marniutkie galazki.




I taki dylemat, czy ja wziac do domu na swieta..czy kupic nowa. Ben (moj szwagier) nawet nadal jej imie: Eryk. I w sobote postanowilismy podjac decyzje, wiec poszlam do ogrodu, ogladnac Eryka ze wszystkich stron.







W sumie to marniutko on wygladal, a gdybysmy go wzieli do ciepla na 3 tygodnie...to chyba by mu sie znow smutno zrobilo :P . I postanowilismy, ze damy mu odpoczac przez jeden rok i kupilismy duza zywa choinke :). Bardzo mi sie podoba, i tak fajniusio pachnie (zdjecie niestety nie odzwierciedla jej uroku).

Thursday, 4 December 2008

..long time no see...

hmm... czuje ze zawodze jeden z celow prowadzenia bloga: pisanie o tym co porabiam nie koniecznie w e-mailach do wielu osob ale w jednym miejscu NAWET gdy jestem bardzo zajeta!! Ale musze przyznac ze ostatnimi czasy to zajeta jestem przeokrutnie...mam problemy z tym ktory dzien tygodnia, czy jaka data mamy. Tyle rzeczy do zrobienia a czasu tak malo!!! No wiec duzo czasu spedzilam na zakupach swiatecznych...troche czasu na nauce...ogromna ilosc czasu na sprawach organizacyjnych klubiku niedzielnego dla dzieci, w ktory jestem zaangazowana. Akurat od zeszlej niedzieli zaczynalismy nowy material... swiateczny, ktory wymagal duzo przygotowan, dekoracji itp. Mam nadzieje ze uda mi sie kiedys pokazac zdjecia!!!

Przede wszystkim pisalam eksperyment, ktory mam przeprowadzic jako moja prace koncowa (z tego co mi sie wydaje cos na styl licencjatu...kiba). Nie bede pisala ile z tym bylo zachodu, ale koniec koncow eksperyment dziala!!!! Juz mam pierwszych ochotnikow...choc strasznie powoli to idzie..w ciagu tego tygodnia przeprowadzilam go tylko na 3 osobach... A moim celem jest uzyskac jakos 35-40 osob. I bardzo liczylam na to ze zdobede ta ilosc osob przed swietami..ale marnie to wyglada :( Ostateczny temat mojej pracy to Satsfakcja w zwiazku romantycznym + jak konflikt i wsparcie emocjonalne wplywa na satysfakcje...oraz bede porownywala to jak ochotnicy wyrazaja satysfakcje w stosunku do partnera z ich automatycznym odczuciem/satysfakcja (ktorego nie sa w stanie kontrolowac). Trudno to troche wytlumaczyc w jezyku polskim heh...ale cos w tym stylu:P



Nie obejdzie sie bez wspomnienia ze sasiedzi na naszej ulicy maja (swiatecznie) przystrojone domy od... zeszlej.... SRODY!!!!!!!!!!!! Zeby nie bylo nieporozumien od 26 LISTOPADA!!!!

Oto jeden przyklad



(jeden z sasiadow ma calkiem full wypas dmuchanego 2metrowego mikolaja i 2 metrowego balwana i lampki na trawniku i lampki pokrywaja caly dom...ale jeszcze nie udalo mi sie cyknac zdjecia <..bo tak nie chce w zeby oberwac:P>)