Showing posts with label zycie. Show all posts
Showing posts with label zycie. Show all posts

Tuesday, 16 December 2008

Kto by pomyslal, ze psychologia to powazny kierunek


Swiateczne zyczenia od moich wykladowcow.

Smutno bedzie odchodzic w tym roku... :(


...choc zapewne jeszcze smutniej byloby zostac dodatkowy rok ( i dodatkowe £3000 :P )...

Friday, 14 November 2008

male rzeczy...

nie wiem czy miewacie takie dni, kiedy macie tyle na glowie, ze fizycznie brakuje godzin w ciagu doby zeby wszystko nadrobic. No wiec w tym tygodniu miewam kilka takich dni pod rzad. I dzis jedyne co pochlanialo moje mysli to ile bym dala zeby nie wstawac z lózka. Wyklady, seminaria, zajecia, moj eksperyment (z którym jestem do tylu!!!) wszystko mnie przytlacza...a po zajeciach nie ma nic gorszego niz wsiasc do autobusu linii 33, ktory zazwyczaj o tej porze wiezie ze soba malolaty ktore albo sluchaja muzyki na maxium, pala paipierosy, klóca sie na caly autobus lub pala skreta. No wiec wsiadlam do mojego autobusu linii 33 i jak zwykle zajelam miejsce na pietrze i wchodzac po schodach rozgladnelam sie z jakim towarzystwem mam dzis do czynienia. W tyle autobusu siedzialo 5-6 kolesi w wieku 27-35 ??? Wiec o tyle mi ulzylo, ze ani glosniej muzyki, ani papierosow ni skretow dzis nie bedzie. Po 10 minutach podrózy nagle z dolu autobusu dobiega spiew. Mlody glos plci meskiej Afro-karaibskiego pochodzenia spiewal "Turn Around" Bonnie Tyler. Dobry glos (zreszta trudno sie dziwic), dobra piosenka i w sumie tak nawet fajniutko. Pan doszedl do refrenu..i jakos (hihi) jak zaczal spiewac pare tonow wyzej...(hihi) to juz tak za dobrze mu nie szlo...hahahhhaha i w pewnym momencie przestal i po kolejnych 6 minutach podrozy znow zaczal spiewac od pierwszej zwrotki i znow doszedl do refrenu..i chociaz mu nie szlo (no ja oczywiscie sie smialam na calego) to i tak twardo probowal...w pewnym momencie urwal refren...a jeden z facetow siedzacych za mna (z tej 5 osobowej grupki) hihi zaczal kontynuowac gdzie tamten skonczyl!!! I nie hamsko, w sumie nie na serio, ale spiewal czysto, zero falszu. Tak slodko i sympatycznie!!!! Kiedy mamy takie "gorsze" dni nie ma to jak male rzeczy, ktore przynosza usmiech na nasza twarz. Usmiech, ktory mial by trudnosci sie tam sam z siebie znalezdz. I jakos tak caly dzien stal sie bardziej optymistyczny. Carpe Diem- spiewaj na glos w autobusie pelnym ludzi!!!!

Jesli glowicie sie o ktora piosenke mi chodzi tutaj mozna odswiezyc pamiec:)
http://uk.youtube.com/watch?v=V-sCrhRPCMg

Tuesday, 28 October 2008

zaleglosci

Minelo kilka miesiecy a ja bilam sie z myslami jaki jest sens prowadzenia "blog'u" rozmyslalam nad celem jego istnienia... Bo pisanie o sobie...wydaje sie narcystycznym zachowaniem... choc nie odrzucam ideii blogu pod kontem dzielenia sie moim zyciem na drugim koncu kontynetu z najblizszymi. Dlatego probuje ponownie...

Od 5 sierpnia zdarzylam:


Dostac McJob w McDonald's i zwolnic sie po miesiacu pracy (tzn. pracowalam przez miesiac pozniej wzielam miesiac urlopu pozniej pracowalam przez dwa dni i wtedy sie zwolnilam=) ). Spedzic urlop we Francji (Paryz, Champagnole, Il De Ré).
Odwiedzic rodzinke w Polsce i niektorych znajomych :).



Swietowac 18-stke Kasi.






Rozpoczac swoj ostatni rok na uniwersytecie!!!